Myśli Nieuczesane

Refleksje na które grzebienia brak.

Śledź tego bloga
28 maja 2011

"Dotychczas powstała niezliczona ilość publikacji tyczących się historii judaizmu, czy też konkretniej Starego Testamentu. Wielokrotnie ponad wszelką wątpliwość udowadniano prawdziwość Biblii i równie często podważano jej autentyczność. Nieunikniony rozwój nauki powodował, iż kolejne dogmaty ulegały swoistej metamorfozie, a niepodważalne dotychczas prawdy wiary zanikały w potoku naukowych tez. Pod wpływem czasu zmieniało się absolutnie wszystko, począwszy od interpretacji pism, a na strukturze samego Kościoła skończywszy. Religia rozwijała się, modyfikowała, ulepszała, ewoluowała, z prostego i prymitywnego politeizmu wykształcił się potężny dziś monoteizm.

To wręcz niesamowite, że na podstawie tego samego pradawnego tekstu można zbudować aż tak wiele różnych interpretacji. Dziś najpopularniejszą i najczęściej cytowaną jest interpretacja propagowana przez wciąż jeszcze silny Kościół Katolicki. Interpretacja ta doszukuje się w Biblii coraz to kolejnych dowodów na wszechobecność Boga, jego miłosierdzie i wielką dobroć. Poszukiwania kleru prowadzą do bardzo daleko idących wniosków nie wiele mających wspólnego z autentycznym przesłaniem Starego Testamentu. Każdy człowiek, który choć raz zdobył się na wysiłek przeczytania chociażby Księgi Rodzaju dostrzega w niej setki nieścisłości podważających w sposób absolutny religijne nauki. Metafizyczne potraktowanie Boga sprawiło, iż Biblii nie zwykło się dziś traktować w sposób dosłowny, gdyż w takim wypadku obraz Boga jaki się nam rysuje nie jest taki, jak chciałby tego kler. Jahwe staje się najzwyklejszym w świecie despotą, tyranem zmuszającym Izraelitów do wiary i bezwzględnego posłuszeństwa. Należy o tym pamiętać i wiedzieć, iż słowa "Bóg jest miłością" nie mają absolutnie żadnego potwierdzenia w księgach Starego Testamentu, a same księgi wręcz temu sformułowaniu przeczą.

Ateiści (bo do nich kierowany jest przede wszystkim ten artykuł) zwykli podważać autentyczność Biblii wykorzystując do tego celu nauki znienawidzonego przez nich kleru. Nauki te są jednak jedynie interpretacją i to interpretacją dość mało wiarygodną, gdyż tak dalece posuniętą, że trudno nawet przypuszczać by miała cokolwiek wspólnego z rzeczywistością. Stary Testament jako dzieło samego Boga powinien być absolutnie spójny, a przynajmniej nie zawierać stwierdzeń ze sobą sprzecznych. Dopiero wtedy moglibyśmy podejrzewać, iż teologowie mają rację i ich domniemane boskie pochodzenie Biblii jest chociażby prawdopodobne, ale oczywiście tak nie jest. Zajmijmy się dla przykładu problemem zemsty i kary. Kościół Katolicki głosi, iż kara śmierci jest niemoralna i niedopuszczalna, gdyż jej założenie jest absolutnie sprzeczne z tym co przekazano Mojżeszowi na górze Synaj. Biblia - podstawowe źródło moralności daje nakaz "nie zabijaj", a my jako ludzie posłuszni Bogu powinniśmy go bezwzględnie przestrzegać. Katoliccy teologowie zdają się jednak nie dostrzegać zdania wypowiedzianego nieco wcześniej, którego to autorem jest nie kto inny jak nasz stary, dobry przyjaciel Bóg. W szóstym wersecie, dziewiątego rozdziału Genezis napisano "[Jeśli] kto przeleje krew ludzką, przez ludzi ma być przelana krew jego, bo człowiek został stworzony na obraz Boga". Słowa te podważają wszystko co mówi się o Jahwe i stawiają jego osobę w nieco innym świetle.Biblia nakazujenam tymi słowami dość surowo karać tych, którzy przelewają ludzką krew - a mianowicie zabijać ich. Mamy ich tak traktować przede wszystkim dlatego, że zostaliśmy stworzeni na podobieństwo Boga, a Bóg jak wiadomo (co jasno stwierdza Biblia) nie przebierał w środkach kiedy chciał przywrócić kogoś do porządku. To jedno zdanie dokładnie obrazuje to jak mienił się Jahwe pierwszym wyznawcą, za kogo go uważali i jakie mieli o nim zdanie. Jahwe nie był miłosierny, dobry, wszechwiedzący i wszechmocny. Był taki jak wszyscy inni mityczni bogowie, czyli silny, bezwzględny i kapryśny. Wszystko co teraz mówi się o Bogu jest tylko interpretacją, nie mającą nic wspólnego z przekazem Biblii. Dzisiejszy wizerunek Jahwe jest niczym innym jak syntezą judaizmu i greckiej nauki o logosie, efektem rozważań filozoficznych i moralnych, mówiąc najogólniej - wymysłem ludzkości.

Teologowie mylą się zatem doszukując się w Biblii ponadczasowych prawd najogólniej wielkich moralnych nauk. Głosząc, iż opierają się na księdze pochodzącej w linii prostej od Boga, która poza tym, iż zaprzecza momentami sama sobie, to jeszcze podważa nauki kleru, popadają w swoiste błędne koło, z którego nie można wyrwać się inaczej jak przez ateizm. Teologowie pragną udowodnić istnienie Boga za pomocą Świętych Ksiąg, które to tylko dlatego są święte, że Bóg istnieje i że oni sami twierdzą, że księgi te są święte. Mamy tu do czynienia z udowadnianiem jakiejś tezy za pomocą tej samej tezy, czyli mówiąc najprościej tłumaczeniem tym co miało być wytłumaczone. Czy taka interpretacja ma w ogóle sens? Pozostawiam to pytanie bez odpowiedzi, gdyż jak sądzę odpowiedz na nie jest dziecinnie prosta.

Pojawia się jednak kolejny problem, czy nie interpretując Biblii, przyjmując jej treść taką jaka jest, można dojść do jakichkolwiek sensownych wniosków? Wniosków takich, które miałyby swe potwierdzenie w nauce, nawet jeśli nauka jeszcze ich do końca nie zaakceptowała. Oczywiście, że można i są to wnioski niezmiernie interesujące. Jako że strona ta nie jest w sposób dosłowny poświęcona tematyce jaką chcę tutaj poruszyć, publikacja ta ma na celu przede wszystkim zainteresować tematem i być może skłonić do wędrówki i poszukiwania prawdy. To co tutaj zostanie powiedziane można przyjąć z uśmiechem, można także uznać, iż hipoteza ta jest wielce prawdopodobna. Ważne jednak, by zdawać sobie sprawę z tego, że ktoś kiedyś doszedł do następujących wniosków i że poparł je dowodami, które według niego są wystarczające do podtrzymania tej z pozoru absurdalnej teorii.

By dokładnie zająć się problemem należy przedstawić jeden z wielu mechanizmów powstawania nowych religii. Mechanizm ten został dokładnie prześledzony przez naukę i w jasny sposób ukazuje on dość częste rozumowanie ludzi, rozumowanie prowadzące do powstania nowej wiary. Mam tu mianowicie na myśli dobrze znane nauce kulty cargo. Kulty te rozwijają się w momencie zetknięcia się ludzi z rozwiniętą w ich mniemaniu techniką. Szok kulturowy prowadzi do uznania tej techniki za magię i co za tym idzie sklasyfikowania tej magii jako działanie boskie. Rodzą się wtedy nowe kulty, obrzędy... ludzie zaczynają modlić się do maszyn (np. boskich ptaków).

By nie powtarzać dobrze wszystkim znanego przypadku uznania przez Indian konkwistadorów za bogów przytoczę nieco inny przypadek, znacznie mam bliższy i znacznie lepiej pasujący do poruszanego przeze mnie tematu. Historia ta wydarzyła się podczas II Wojny Światowej. Wojna Stanów Zjednoczonych z Japonią sprawiła, iż na małych wysepkach rozsianych po Morzu Koralowym pojawiły się odziały amerykańskie. Wojskowi zakładając tam swoje bazy nieświadomie spełnili proroctwo pojawienia się zbawiciela, którego to nadejście przepowiedział w 1940 roku jakiś wyjątkowo bystry prorok. Wojna skończyła się, a amerykanie odpłynęli gdzieś za błękitny horyzont. Krajowcy natomiast poczuli się opuszczeni, zintensyfikowali zatem specjalne rytuały, których to celem było ponowne sprowadzenie do ich kraju wielkiego, potężnego i dobrego zbawiciela, którego to czcili pod iście boskim imieniem – Jon Fruma. Jednym z istotnych elementów powstałych rytuałów było odgrywanie wojskowych parad, z bambusowymi tyczkami w charakterze karabinów, oraz konstruowanie z gałęzi, liści i trawy makiet samolotów w nadziei, iż przyciągną one z nieba boskie ptaki, wypełnione po brzegi towarami od opiekuńczych bogów. Świętymi relikwiami tej kultury stały się natomiast wszelkiego rodzaju wojskowe drobiazgi - paski, sprzączki, fragmenty ubiorów, porzucone części zapasowe broni i maszyn, słowem wszystko co pochodziło od istot jakie stały się obiektem czci, czyli amerykańskiego wojska. (1)

Należy sobie uświadomić, że w gruncie rzeczy ani my, ani nasi przodkowie nie różnimy się tak bardzo od wymalowanych i wystrojonych w pióra mieszkańców wysp leżących na Morzu Koralowym. Podstawowe mechanizmy myślenia i działania człowieka nie zmieniły się i nadal zwykliśmy uznawać to co niewyjaśnione za działanie Boga. Tak też postępuje dzisiaj zdecydowana większość społeczeństwa odnosząc wszystko do Stwórcy i w Stwórcy pokładając nadzieję na lepsze jutro.

"Nie mogę pojąć, by ten zegar mógł istnieć, a nie było zegarmistrza" (2) - tymi oto słowami dowodził Wolter (1694-1778) istnienia Boga. Przyglądając się dokładniej i analizując to zdanie, które każdy wierzący przyjmuje za swoje motto życiowe, dochodzimy do wniosku, iż nie ma ono najmniejszego sensu. Wolter stwierdza, iż nielogiczne jest twierdzenie, że Wszechświat powstał od tak, ale jednocześnie dowodzi, iż logiczne jest istnienie Boga, który istnieje wiecznie, nie ma swojego początku, nie czeka go koniec i nie obowiązują go jakiekolwiek prawa. Czy to jest logiczne rozumowanie, z pewnością nie - ale wiara nie musi być wcale logiczna. W woli wyjaśnienia pragnę jeszcze zaznaczyć, iż Wolter był propagatorem deizmu. Nie dostrzegał w otaczającym nas świecie jakichkolwiek dowodów na istnienie Boga, odważnie twierdząc, że Jego dwie przyjęte przez teologów cech "wszechmoc" i "dobroć" wzajemnie się wykluczają. Był jednak święcie przekonany, że On gdzieś tam jest i patrzy na nas z góry, nie mieszając się w nasze ludzkie sprawy. Wolter twierdził, że jeśli świat ma mieć sens to musi istnieć Bóg, który wymierza sprawiedliwość. Z tego właśnie powodu uważał on, iż "gdyby Bóg nie istniał, trzeba by Go wynaleźć".(2) Twierdził ponadto, iż rozum jedynie stwierdza istnienie Boga, ale nie mówi absolutnie nic o jego naturze. Dlatego też wszelkie poszukiwania teologów muszą skończyć się fiaskiem, są one po prostu beznadziejne. Nie do końca mogę zgodzić się z Wolterem, właściwie wcale się z nim nie zgadzam (może poza kwestią wymyślonych bogów i beznadziejnością teologicznych poszukiwań). Nie mam jednak najmniejszego zamiaru dowodzić prawdziwości mojego światopoglądu. Każdy człowiek sam musi starać się odnaleźć właściwą drogę, najbardziej dla niego odpowiednią. Nietsche powiedział kiedyś "W co motłoch bez dowodów uwierzył, jakże byśmy mogli to dowodami obalić?!". (3)

Pamiętając o tym, że ludzkość zwykła traktować wszystko co niewyjaśnione, a co za tym idzie także wyżej rozwiniętą technikę, jako ingerencję samego Boga, należy przystąpić do nowej analizy Starego Testamentu. Wychodząc z założenia, że Biblia jest dziełem ludzkim, a nie boskim, że powstała na skutek nieporozumienia związanego z błędną interpretacją tego co zobaczono, rysuje się nam nowy obraz dziejów narodu wybranego. Oczywiście są ludzie, którzy zwykli sadzić, iż Biblia powstała gdyż ktoś sobie kiedyś coś wymyślił. Zważywszy jednak na fakt, iż niektóre z wydarzeń Biblijnych znalazły swe odzwierciedlenie w ogólnie przyjętej historii tamtego regionu, musimy zastanowić się czy "nadprzyrodzone" fakty opisane w Starym Testamencie nie odcisnęły gdzieś swego wyraźnego piętna. Być może ktoś zarzuci mi, iż porywam się z "motyką na słońce" szukając prawdy w czymś co od zawsze było traktowane jak bajka, względnie mitologia. Pamiętać jednak należy o dość dobrze znanej historii Henryka Schliemanna, który z Homerem w jednej i łopatą w drugiej ręce odkopał mityczną Troję. (4) To właśnie przede wszystkim nowe interpretacje greckich mitów, które coraz częściej okazują się być historycznie wiarygodne, wpłynęły na typ zawartych tutaj rozważań. Podobną wymowę jak odkrycie Schliemanna miało chociażby odnalezienie przez Arthura Evansa labiryntu Minotaura w Knossos. (5)

Koncentrując się jednak na tematyce czysto biblijnej, pragnąłbym omówić tutaj dość często poruszany problem Sodomy i Gomory, a dokładniej mówiąc opis i skutki zniszczenia tych dwóch miast. Rdz(19,15-17) Gdy już zaczynało świtać, aniołowie przynaglali Lota, mówiąc: "Prędzej, weź żonę i córki, które są przy tobie, abyś nie zginął z winy tego miasta". Kiedy zaś on zwlekał, mężowie ci chwycili go, jego żonę i dwie córki za ręce - Pan bowiem litował się nad nimi - i wyciągnęli ich, i wyprowadzili poza miasto. A gdy ich już wyprowadzili z miasta, rzekł jeden z nich: "Uchodź, abyś ocalił swe życie. Nie oglądaj się za siebie i nie zatrzymuj się nigdzie w tej okolicy, ale szukaj schronienia w górach, bo inaczej zginiesz.

Na prośbę Lota Pan pozwala mu jednak schronić się nie w górach, ale inaczej mieście Soar. Rdz(19,23-28) Słońce wzeszło już nad ziemią, gdy Lot przybył do Soaru. A wtedy Pan spuścił na Sodomę i Gomorę deszcz siarki i ognia od Pana (z nieba). I tak zniszczył te miasta oraz całą okolicę wraz ze wszystkimi mieszkańcami miast, a także roślinność. Żona Lota, która szła za nim, obejrzała się i stała się słupem soli. Abraham, wstawszy rano, udał się na to miejsce, na którym przedtem stał przed Panem. I gdy spojrzał w stronę Sodomy i Gomory i na cały obszar dokoła, zobaczył unoszący się nad ziemią gęsty dym, jakby z pieca, w którym topią metal. Rdz(19,30-33) Lot wyszedł z Soaru i zamieszkał wraz z dwiema swymi córkami w górach, gdyż bał się pozostawać w tym mieście. A gdy mieszkał z dwiema swymi córkami w pieczarze, rzekła starsza do młodszej: "Ojciec nasz wprawdzie już jest stary, ale nie ma w tej okolicy mężczyzny, który by przyszedł do nas na sposób wszystkim właściwy. Chodź więc, upoimy ojca naszego winem i położymy się z nim, a tak będziemy miały potomstwo z ojca naszego".

Uważnie przyglądając się przysłanym przez Jahwe aniołom można odnieść niepokojące wrażenie, iż sam Wszechmogący Bóg nie miał zbyt wielkiego wpływu na to co miało się wydarzyć w Sodomie i Gomorze. Aniołowie wyraźnie się spieszą, tak jakby rozpoczęto już coś w rodzaju odliczania. Za kilka chwil ma nastąpić zagłada miasta, a Lot się zwyczajnie ociąga. Aniołowie chwytają go zatem i na siłę wyciągają z miasta, nakazując mu ucieczkę w góry. A góry jak wiadomo mają to do siebie, iż są najlepszym z naturalnych schronów przeciw atomowych. Żaden ze śmiercionośnych czynników rażących broni atomowej nie jest w stanie pokonać tej potężnej granitowej bariery. Lot zatem otrzymuje wyraźny rozkaz "Nie oglądaj się za siebie i nie zatrzymuj się nigdzie w tej okolicy, ale szukaj schronienia w górach, bo inaczej zginiesz". Lot nie zgadza się jednak z tym rozkazem i postanawia schronić się w mieście Soar, na co aniołowie zezwalają.

Nadchodzi poranek, z nieba na miasto spada coś, co doszczętnie je niszczy. Nie jest to zwyczajny kataklizm, miasto wręcz paruje od gorąca, unosi się nad nim gęsty dym. Zniszczone są nie tylko dwa miasta, ale cała okolica, a także roślinność - co wyraźnie stwierdza Abraham. Opis zdarzenia nie przypomina wyrafinowanej kary Boskiej, o wiele bardziej odpowiada on użyciu jakiegoś rodzaju broni, broni masowego rażenia, najpewniej broni atomowej. Warto także zauważyć, iż to co niszczyło miasta nadeszło z nieba od Pana. Nie pojawiło się od tak, ktoś najpewniej wysłał coś co miało zniszczyć owe "ogniska grzechu".

Tu warto zaznaczyć, iż stare sumeryjskie poematy opowiadają podobną historię. Także mamy dwa miasta i także bogowie postanawiają je zniszczyć. Można by dyskutować, czy biblijna historia jest powieleniem sumeryjskiego tekstu, czy może niezależną relacją. Tłem wydarzeń w Sodomie i Gomorze była wedle tych eposów chęć zniszczenia buntownika Marduka (Enki), który rościł sobie prawa do królewskiego tronu. Bogowie chcąc zniszczyć Marduka zaatakowali dwa miejsca, a mianowicie tereny przy Morzu Martwym (Sodoma i Gomora), oraz półwysep Synaj, z którego to bogowie wznosili się do "nieba" - być może był tam po prostu kosmodrom. Co do półwyspu Synaj to warto pamiętać, że to właśnie tam w hałasie i dymie objawił się Izraelitom Jahwe (IHVH). Oto opis tego objawienia:

Wyj(19,16-19) Trzeciego dnia rano rozległy się grzmoty z błyskawicami, a gęsty obłok rozpostarł się nad górą i rozległ się głos potężnej trąby, tak że cały lud przebywający w obozie drżał ze strachu. Mojżesz wyprowadził lud z obozu naprzeciw Boga i ustawił u stóp góry. Góra zaś Synaj była cała spowita dymem, gdyż pan zstąpił na nią w ogniu i uniósł się dym z niej jakby z pieca, i cała góra bardzo się trzęsła. Głos trąb się przeciągał i stawał się coraz donoślejszy. Mojżesz mówił, a Bóg odpowiadał mu wśród grzmotów.

Czy jest to opis lądowania statku kosmicznego? Niektórzy pragną wytłumaczyć ten fragment wybuchem wulkanu. Wyraźnie jest tu jednak powiedziane, że Bóg zstąpił na górę. Poza tym inne fragmenty Biblii (Wyj(13,21-22), Wyj(14,19-20), Wyj(16,7), Wyj(16,19)) świadczą o tym, iż Izraelitom przez całą drogę towarzyszył dziwny latający obiekt, który w dzień spowity był dymem, a w nocy świecił dość jasnym światłem. Obłok ten zmieniał często swoje położenie, by atakować wrogie wojska, nie mógł być zatem wulkanem. Teologowie traktują ten obłok jako znak i tylko znak obecności Boga. Nasuwa się tu jednak od razu nieodparte skojarzenie z samolotem, ewentualnie inną machiną latającą, która w dzień spowita jest wyraźnie widocznym dymem z silników, a dopiero w nocy widoczne stają się światła pozycyjne, czy też żar bijący z silników.

Wracając jednak do problemu Sodomy i Gomory. Miasta zostają zniszczone, a my kontynuujemy naszą historią. Żona Lota popełnia karygodny błąd, nie wykonuje rozkazu Boga i odwraca się, by jeszcze ostatni raz spojrzeć na miasta. Za ten czyn zostaje natychmiast przemieniona w "słup soli". Werset ten od dawna nie dawał mi spokoju, nijak nie mogłem dopasować go do mojej teorii ataku nuklearnego. W moje ręce trafił jednak artykuł Alexa Altara, w którym odnalazłem niezwykle istotną informację. Otóż wybitny znawca j. hebrajskiego, sumeryjskiego, asyryjskiego i babilońskiego – Zacharia Sitchin - zauważył coś, co umknęło wszystkim, którzy kiedykolwiek wcześniej studiowali Biblię. W oryginale Starego Testamentu na określenie soli użyte jest słowo NIMUR. Słowo to pochodzenia babilońskiego znaczy oczywiście sól i tu tłumaczenie biblijne jest absolutnie poprawne. Faktem jest natomiast i to, że NIMUR może równie dobrze co "sól" znaczyć "dym". Kiedy zamienimy biblijną "sól" w "dym", otrzymujemy opis znacznie bardziej pasujący do wcześniejszego zniszczenia miast. Żona Lota zamienia się, nie jak chcieliby tego teologowie w "słup soli", ale w "słup dymu", czyżby biedna kobieta wyparowała? Lot natomiast trafia do miasta Soar, z którego po pewnym czasie ucieka. natomiast ucieka nie gdzie indziej jak w góry. Chyba wreszcie dotarło do niego, że zostając na terenie skażonym ryzykuje życiem swoim i córek.

Dobra, dobra... powie jakiś sceptyk. Ale gdzie materialne świadectwo tamtych wydarzeń? Przecież po ataku nuklearnym powinien pozostać jakiś ślad... skażenie radioaktywnie nie znika od tak sobie. Rzeczywiści nie znika i rzeczywiście nie zniknęło. Otóż źródła bijące u południa Morza Martwego wykazują nienaturalnie wysoki poziom radioaktywności. Długotrwałe picie wody z tych źródeł może prowadzić nawet do bezpłodności. Poza tym archeologom nie udało się jak dotychczas wyjaśnić w jaki sposób powstała południowa część Morza Martwego (ta za wysuniętym ze wschodu językiem). Wiadomo na pewno, że powstała stosunkowo niedawno (kilka tysięcy lat temu) i że nie jest ona wynikiem działalności tektonicznej. Poza tym dno jeziora jest niezwykle twarde, co także może być wynikiem działania energii atomu. Nikt jak na razie nie jest w stanie wyjaśnić dlaczego teren ten się zapadł, co było tego przyczyną. Pewne jest natomiast to, że niegdyś południowa część Morza Martwego była suchym lądem. Niektórzy podejrzewają meteoryt, ale nie ma tam absolutnie żadnych śladów zderzenia z kosmicznym obiektem. Absolutnie nic nie potwierdza taj hipotezy. O tym, że niegdyś teren ten stanowił suchy ląd poświadcza także Biblia: Rdz(14,3) "Ci ostatni królowie sprzymierzyli się z sobą w dolinie Siddim, gdzie dziś jest Morze Słone".

Myślę, że interpretacja jednego z wielu biblijnych cudów jaką tutaj przytoczyłem jest dość wiarygodna. Jeśli zdołałem kogoś zainteresować tematem zachęcam do poszukiwań na własną rękę. To naprawdę niewiarygodne jak wiele biblijnych historii pasuje do schematu "kultu cargo". Jest takowych epizodów zbyt wiele, by mógł to być li tylko przypadek. "


Literatura i odnośniki:

 

1. Biblia, słowo Boże czy ludzkie? - Michał Kędzierski 2006

2. Maszyna do produkcji manny - George Sasoon & Rodney Dale, Pandora 1996

3. Historia Filozofii, tom 2 - Władysław Tatarkiewicz, PWN Warszawa 1981

4. Ateista - Jerzy Kijewski

5. Wielkie zagadki przeszłości - Przegląd Reader's Digest, Warszawa 1996

6. Koniec Atlantydy - J.V. Luce, Wydawnictwa Artystyczne i Filmowe, Warszawa1987



28 maja 2011

Jak można uniknąć kary w Polsce? Kary oczywiście wyznaczonej przez wymiar sprawiedliwości? Otóż urzędnicy znaleźli sobie sposób na temidę, grają na zwłokę.
Nie stawianie się, z różnych przyczyn na rozprawy przedłuża w nieskończoność proces dochodzeniowy co w konsekwencji grozi przedawnieniem.

W niedalekiej Bochni od niemal dziesięciu lat toczy się proces w sprawie tak zwanej "Tankowni". Na ławie oskarżonych zasiadają między innymi były starosta, były burmistrz, kilkoro wysoko postawionych urzędników bocheńskich. Sprawa dotyczy kontrowersyjnej dla regionu budowy stacji paliw na obszarze objętym ochroną tzw. zielonym. na którym w świetle prawa, obowiązuje całkowity zakaz zabudowy.
Oskarżeni umożliwili lokalnemu biznesmenowi który również zasiada na ławie oskarżonych, uzyskanie pozwolenia na budowę i uruchomienia na tym terenie stacji paliw. Dopuszczając się przy tym procesie oszustw prawnych i fałszowania dokumentów. W wyniku powstania tej stacji zatrudnienie i benefity z jej działalności znaleźli krewni bocheńskich urzędników oraz policjantów którzy nota bene wszczynali postępowania przeciwko opozycji powstania tej inwestycji. (sic!)

Sprawa jest o tyle trudna ponieważ żona oskarżonego o fałszowanie dokumentów byłego starosty boheńskiego przez długie lata była szefową prokuratury w Bochni a w okresie późniejszym pracowała w Prokuraturze Okręgowej w Tarnowie. Wiec sprawa utknęła w trybach machiny prawnej w wyniku preparowanych zwolnień lekarskich, umożeń z braku "dowodów", a nawet  odmowy prowadzenia śledztwa przez sędziów boheńskich i tarnowskich w wyniku kolesiostwa z żoną byłego starosty. Po niemal dziesięciu latach i kilku umorzeniach tewj sprawy w sądach niższej instancji, sprawa trafiła do sądu w Debicy. Teraz grozi jej przedawnienie i nieuczciwym urzędnikom daje legalną szansę na ucieczkę od odpowiedzialności karnej.

Uwagę zwraca podobna sytuacja w naszym rejonie gdzie najbardziej kontrowersyjną sprawą jest powstanie spółki ZUO a w efekcie późniejsze przekształcenie w ZZO. Jak już pisałem na łamach tego forum od początku ta sprawa związana jest z nieścisłościami i niedopowiedzeniami które tworzą konflikty nie tylko w samym miejscu powstania Zakładu Utylizacji Odpadów. Kontrowersja podobieństwa tych dwóch spraw polega również na postępowaniu i decyzjach radnych oraz uczestnictwo szerszego grona "zainteresowanych" w powstaniu tej inwestycji.

Sprawa wysypiska trwa, krakowska prokuratura zaczyna wygrzebywać skrupulatnie ukrywane fakty i manipulacje związane z nabywaniem działek pod budowę ZUO od - ciekawostka - prywatnego biznesmena! Wydawanie pozytywnych decyzji środowiskowych działających wstecz z klauzulą natychmiastowej obowiązywalności przez urzędników powiatowych. Zaznaczam że nieścisła, jak podaje prokuratura - spreparowana dokumentacja datowana jest na rok 2006 a mamy rok 2011. 

Drugą ciekawą sprawą jest budowa Obejścia Zachodniego która jeszcze w fazie projektu jest wielkim niedomówieniem i już rodzi konflikt i budzi kontrowersje. Już prywatni inwestorzy wykupują działki wzdłóż planowanej inwestycji. Czyżby mieli w tym większy udział i informację "z pod biórka" mając przewagę nad pozostałą częśćią mieszkańców których ta sprawa dotyczy najbardziej? Co ciekawe, już straszy się ich dochodzeniem i represjonuje, dokladnie jak w sprawie boheńskiej. Ciekawe czy w tym przypadku też będzie musiała interweniować prokuratura?

Nasze władze mają również historię rozwlekłych procesów i niestawiania się na rozprawy, nota bene dotyczących kontrowersyjnego wysypiska. Czyżby euforyczne expose burmistrza o niewinności na stawiane przez prokuraturę zarzuty w sprawie fałszowania dokumentów miało podstawy takie same jak w sprawie boheńskiej? Czyżby urzędniczą bronią na skorumpowany i żle funkcjonujący system prawny było granie na zwłokę? Myślę że przekonamy się o tym już niebawem.

Źródło;

Dziennik Polski - "Dziesięć lat to dla "Tankowni" za mało"

 

 

15 maja 2011

Szanowna Redakcjo, Forumowicze,

Występuję oficjalnie o przywrócenie urzytkownika Zdzichó Z Suwałk jako pełnoprawnego kandydata do głosowania na najpopularniejszego forumowicza 2011. Kandydat Zdzichó Z Suwałk otrzymał nominację 13 głosami.
W związku z obecnością forumowicza Zdzichó Z Suwałk na forum i najwyższą liczbą nominacji Redakcją powinna uwzględnić jego kandydature w głosowaniu.
W przypadku odmowy uwzględnienia kandydata Zdzichó Z Suwałk jako pełnoprawnego uczestnika forum z najwyższą jak dotąd nominacją - osobiście rezygnuję z uczestnictwa w konkursie dziękując niniejszym za oddane na mnie głosy.
Z poważaniem, Myśleniczanin007.

Jeżeli uważacie że Zdzichó powinien być uwzględniony w głosowaniu wpisujcie swoje głosy poniżej.

14 kwietnia 2011

Nie wiem czy Państwo zauważyliście ale zniknęli z forum Rafał Zalubowski aka Cyrk i Perła tego portalu Zdzichó Z Suwałk. NIe chodzi tu wyłącznie o blogi, konta tych użytkowników zostały usuniętę.

 

Podejrzewam że nie będzie to sytuacja wyjątkowa gdyż dochodzą mnie słuchy z życia codziennego że osoby ktore dotychczas uczestniczyły czynnie w życiu tego portalu, po prostu mają go już dosyć. Powody są różne jednak mają wspólny mianownik. Na marginesie dodam dla tych wszystkich z Państwa którzy twierdzą że brak "ujadacza Cyrka" czy Zdzicha - kaligrafa nie odbije się na coraz bardziej szarym życiu choćby na forum tego portalu są w dużym błędzie. Każde forum musi zachowywać balans, czy to merytoryczny, czy też ilością polemizujących adwersarzy.

 

Zauważyliście z pewnością porządki jakie zapanowały na forum, jestem wdzięczny, lepiej późno niż wcale. Nadal jednak wiele tematów nie zostało uporządkowanych - podejrzewam że jest to jedynie przeoczenie spowodowane brakiem czasu. Natomiast sprzątanie postów czy prywatnych blogów może spowodować że tak jak to stało się w przypadku Zdzicha czy Cyrka, posprzątają się sami.

11 kwietnia 2011
Fitch umieścił rating obligacji przychodowych MPK-Łódź na liście obserwacyjnej ze wskazaniem negatywnym
2011-04-07

Fitch Ratings, Londyn/Warszawa, 7 kwietnia 2011r.: Fitch Ratings umieścił międzynarodowy rating długoterminowy w walucie krajowej na poziomie „BBB-” dla programu obligacji przychodowych w kwocie 144,4 mln zł wyemitowanych przez Miejskie Przedsiębiorstwo Komunikacyjne - Łódź Sp. z o.o. (”MPK-Łódź”) na liście obserwacyjnej ze wskazaniem Negatywnym.

Rating obligacji przychodowych został umieszczony na liście obserwacyjnej ze wskazaniem Negatywnym z powodu ryzyka zwrotu dotacji z Unii Europejskiej w kwocie około 96 mln zł.

Obligacje przychodowe zostały wyemitowane do sfinansowania budowy Łódzkiego Tramwaju Regionalnego (”ŁTR”). Miasto Łódź zawarło umowę ze spółką MPK-Łódź na świadczenie usług na linii ŁTR do roku 2032, co zapewnia spółce przychody zabezpieczające spłatę obligacji. Ponadto Miasto zobowiązało się podnieść kapitał spółki o 107 mln zł do roku 2030. Przychody z usług ŁTR i wpłaty na podniesienie kapitału wpływają bezpośrednio na rachunek przedsięwzięcia, który ogranicza możliwość wybrania środków przez spółkę w innym celu, niż obsługa obligacji. Do oceny ratingowej emisji obligacji przychodowych Fitch zastosował kryteria dla podmiotów zależnych od sektora finansów publicznych. Miasto Łódź jest 100% właścicielem spółki MPK-Łódź i finansuje usługi na linii ŁTR. Kwota oraz harmonogram płatności wynikających z konieczności zwrotu dotacji, oraz wsparcie Miasta Łodzi dla spółki będą miały decydujące znaczenie dla usunięcia ratingu MPK-Łódź z listy obserwacyjnej.

Kontakt

Pierwszy Analityk
Marcin Gdula
Associate Director
+48 22 338 62 96
Fitch Polska S.A.
Ul. Krolewska 16
00-103 Warszawa

Drugi Analityk
Jacek Kawałczewski
Tel: +48 22 338 62 91

10 kwietnia 2011

Poniżej przedstawiam przykłady różnic w przekazie zawartym w Piśmie Świętym  a "naukami" Kościoła Katolickiego. Zaznaczam że im starsza Biblia tym można znaleźć więcej diametralnych różnic i wypaczeń wprowadzonych na przełomie tysiącleci przez patriarchów Kościoła Katolickiego.

Biblia - Jedyny pośrednik między ludźmi a Bogiem - Jezus Chrystus (1 Tm 2. 5; J 14. 6; 1J 2.1-2; Dz 2. 18 )

Kościół - Pośredniczka Maria (dogmat o wniebowzięciu Marii - 1950 r.) i galeria świętych

Biblia - Bezpośredni i nieograniczony dostęp każdego wierzącego do Jezusa przez modlitwę (J 7. 37; 6, 37; Hbr 4. 15-16)

Kościół - Droga do Jezusa przez pośredników żyjących (kapłanów) i zmarłych (Marię oraz świętych), którzy pomagają, wypraszając dla nas łaski u Jezusa

Biblia - Zbawienie jest w Jezusie z łaski przez wiarę (J 3. 16; 14. 6; 17. 3)

Kościół - Zbawienie jest w Jezusie przez Kościół (nie ma zbawienia poza Kościołem), łaska jest udzielana przez sakramenty Kościoła

Biblia - Jezus jest jedynym bez grzechu, wszyscy ludzie zgrzeszyli (Rz 3. 23-24; Iz 64. 6)

Kościół - Maria jest bezgrzeszna (dogmat o niepokalanym poczęciu - 1854 r.)

Biblia - Jezus jest skałą i głową Kościoła (1 Kor3. 11; 10. 4; 1 P 2. 8 )

Kościół - Papież jest skałą (jako następca skały - Piotra - efekt błędnego odczytania fragmentów ewangelii o przywództwie Piotra) i głową kościoła (w rzeczywistości biskupa Rzymu wywyższył cesarz Justynian dekretem z 538r.; to nie Piotr, lecz Linus był pierwszym biskupem Rzymu)

Biblia - Zastępcą Jezusa na ziemi jest Duch Święty(J 14; 17. 26; 16. -8. 13)

Kościół - Zastępcą Jezusa na ziemi jest papież; tiarę papieską zdobi napis "Vicarius Filii Dei", co znaczy: zastępca Syna Bożego

Biblia - Żaden człowiek nie jest nieomylny z uwagi na grzeszną naturę (Rz 3. 10)

Kościół - Papież jest nieomylny w sprawach wiary - dekret z 1870 r.

Biblia -Określenie Ojciec (w sensie duchowym) jest należne tylko Bogu (Mt 23. 9)

Kościół - Papież nazywa siebie Ojcem Świętym, przywłaszczając sobie określenia i cechy należące wyłącznie do Boga

Biblia - Rozdział Kościoła od państwa; związek między Kościołem a władzą świecką Biblia nazywa nierządem (Jr 2. 20-31; Ez 16. 17-19; Oz 2. 5) i obrzydliwością (Ap 18. 9)

Kościół - Od 508 r. (zwycięstwo króla Franków, Chlodwika) Kościół rzymski podporządkował sobie prawie całą Europę Zachodnią; obecnie istnieje państwo kościelne (Watykan) uwikłane w politykę

Biblia - Cześć, pokłony, modlitwy należą się tylko Bogu; zakaz kultu wizerunków - to jedno z dziesięciorga przykazań (Wj 20. 4-5); Boży zakaz zmiany przykazań (Mt 5. 18 )

Kościół - Kult maryjny (zapoczątkowany przez sobór w Efezie w 431 r., jego korzenie tkwią w pogaństwie - odwzorowuje kult bogini-matki znany we wszystkich religiach), kult relikwii i obrazów, modlitwy do świętych; zmiana Dekalogu - usunięcie drugiego przykazania biblijnego Dekalogu (sobór w Nicei, 787 r.)

Biblia - Sobota - siódmy dzień tygodnia - jest dniem świętym jako pamiątka stworzenia świata (Rdz 2. 2-3); nakaz święcenia soboty (szabatu) zawarty w Dekalogu i przestrzegany przez Jezusa, apostołów i pierwszych chrześcijan (Wj 20. 8-11)

Kościół - Druga zmiana treści przykazań - ustanowienie niedzieli, pierwszego dnia tygodnia i święta pogańskiego, w miejsce soboty; VI w. - początek represji wobec chrześcijan święcących sobotę; formalny zakaz obchodzenia soboty jako dnia świętego - sobór florencki, 1441 r.

Biblia - Tylko Bóg może odpuszczać grzechy; należy je wyznawać bezpośrednio Bogu (tzw. spowiedź serca) i bliźnim, wobec których zawiniliśmy, i prosić ich o wybaczenie (Mt 6. 6-12; 9. 2-3; Dz 8. 22)

Kościół - Kapłan ma władzę odpuszczać grzechy; spowiedź uszną ustanowił Sobór Laterański IV w 1215 r.

Biblia - Jezus wprowadził komunię pod dwiema postaciami - chleba i wina - symbolami Jego umęczonego ciała i przelanej krwi (Mt 26. 27; 1 Kor 11. 24-26)

Kościół - Komunia przyjmowana jest w praktyce tylko pod postacią chleba - w 1414 r. Sobór w Konstancji zabronił laikatowi spożywania wina w czasie komunii

Biblia - Eucharystia jest ofiarą symboliczną i pamiątką prawdziwej, jednorazowej i niepowtarzalnej ofiary Jezusa na krzyżu (Hbr 10. 12-18; J 19. 30)

Kościół - Eucharystia jest rzeczywistą i powtarzalną ofiarą za grzechy, składaną Bogu; hostia jest prawdziwym ciałem, a wino prawdziwą krwią Jezusa, nie są to symbole; przemienienie (transsubstancjacja) następuje na skutek formułki automatycznie wypowiadanej przez kapłana - Jezus na jego hasło pojawia się w opłatku; wierni konsumują prawdziwego Chrystusa; dogmat ustalono na Soborze Laterańskim IV w 1215 r.

Biblia - Zbawienie jest z łaski, darmo, przez wiarę (Ef 2. 8-9); nie można go nabyć za pieniądze ani przez uczynki; warunkiem przebaczenia jest skrucha oraz pojednanie z bliźnim i naprawienie krzywd (o ile zadośćuczynienie jest możliwe); zbawienie dokonuje się dzięki ofierze Chrystusa, a nie zabiegom człowieka

Kościół - Na zbawienie można "zapracować" - np. cierpieniem czy ofiarami (sobór florencki w 1439 r.); na przebaczenie można było zasłużyć np. biczowaniem się, pielgrzymkami, budowaniem kaplic; najbardziej wynaturzoną formą były (i są!) odpusty za grzechy, wprowadzone przez Kościół w XII w., które umożliwiały uwolnienie się za pieniądze nawet od przyszłych grzechów. Płatne msze za zbawienie zmarłych

Biblia - O przyjęciu lub odrzuceniu Bożej oferty zbawienia człowiek decyduje za życia; w momencie śmierci zostaje osądzony (Hbr 9. 27); zmarłemu nie można pomóc ani modlitwą, ani odpustem, ani wykupieniem mszy za duszę (Koh 9. 4-5. 10), każdy odpowiada za siebie (Ez 18. 20; Hi 7. 9-10)

Kościół - Po śmierci można pieniędzmi i modlitwą wykupić człowieka od kary za grzechy i skrócić jego cierpienie - służą temu odpusty, msze i wypominki

Biblia - Śmierć jest rodzajem snu (J 11. 11-14; Mt 18. 23-25), stanem niebytu, nieświadomości (Hi 14. 10-12); człowiek czeka w grobie na zmartwychwstanie przy powtórnym przyjściu Chrystusa (J 6. 40); ludzka dusza nie jest odrębnym, nieśmiertelnym organizmem - to tzw. dech życia, siła witalna dana przez Boga, która przy śmierci do Niego wraca (Koh 12. 7).

Kościół - Ludzka dusza jest nieśmiertelna, ma świadomość i żyje niezależnie po śmierci człowieka - dusza wierzącego najczęściej ląduje w wymyślonym przez papieża czyśćcu, gdzie czasowo cierpi za grzechy (czas trwania cierpień zależy od rodzaju grzechów i płacenia księdzu przez krewnych na ziemi), a niewierzącego w piekle (miejsce wiecznych męczarni); wiara w życie pozagrobowe przeniknęła do chrześcijaństwa z kultury helleńskiej - teorię dualizmu wprowadzili za Platonem ojcowie Kościoła, Tertulian i Orygenes

Biblia - Udziałem potępionych jest tzw. śmierć druga, czyli ostateczne unicestwienie (Ap 20. 14-15)

Kościół -Potępieni będą przez całą wieczność smażyć się w piekle.

Biblia - Pokuta oznacza szczery żal za grzechy, skruchę i zaprzestanie danego czynu (gr. metanoia - dosłownie "odwrócenie się o 180 stopni", czyli porzucenie danego zachowania)

Kościół - Pokutą jest najczęściej klepanie formułek modlitewnych, zdrowasiek itp.; może być nią np. pielgrzymka; w ekstremalnych sytuacjach pokuta przybierała formę samookaleczenia, odosobnienia czy zapłaty

Biblia -Chrzest dorosłych - świadoma i osobista decyzja zawarcia przymierza z Bogiem, którą powinna poprzedzać znajomość zasad wiary

Kościół - Chrzest niemowląt (wprowadzony przez synod w Kartaginie w 418 r. służył automatycznemu przyrostowi szeregów Kościoła); chrzest przez pokropienie (praktykowany od XII w.)

Biblia - Nie obowiązywał celibat (apostołowie mieli żony: Mt 8. 14-14; 1 Kor 9. 5) - Biblia pozostawia wybór człowiekowi (Mt 19. 12), zachęcając do wyboru duchownych spośród wiernych mężów (1 Tym 3. 1-4)

Kościół - Obowiązuje celibat wprowadzony w XI w. przez Bonifacego VII z powodów finansowych (chodziło o zachowanie majątku księży dla Kościoła zamiast dla ich rodzin)

Biblia - Nie zezwala na siłowe nawracanie ludzi, lecz zachęca do pokojowego głoszenia Dobrej ale także ten, który zajmuje Jego miejsce. Bo antychryst ma wiele twarzy. Grecki przedrostek anti znaczy nie tylko "przeciw", ale też "zamiast, w miejsce". Wystarczy spojrzeć choćby na pięć zapisów katechizmowych Krk (Pallotinum, 1994), by dostrzec tożsamość owej mocy: Nowiny (Łk 9. 52-56)

Kościół - Konfiskata majątków, tortury i płonące stosy dla heretyków (początki inkwizycji - synod w Tours, 1163 r.); wojny krzyżowe; krwawa chrystianizacja Ameryki.

Biblia - Nakazuje duchownym skromność, wręcz zakazuje gromadzenia dóbr (Mt 10. 8-10)

Kościół - Kościół Katolicki prowadził spory z Zakonem Franciszkanów którzy zarzucali mu konflikt z zapisem nauk Chrystusowich w Piśmie Świętym. Niejednokrotnie zakonnicy zostawali uznawani przez inkwizycję za heretyków i mordowani lub skazywani na wieloletnie ciężkie więzienia. Polecam "Imię Róży" Umberto Ecco.

 

Biblia - Jezus stał na stanowisku, że żadne ludzkie nauki nie mogą być wynoszone ponad nakazy Boga; potępiał tradycję, która znosi naukę Biblii, wprowadzając sprzeczne z nią zasady (Mk 7. 6-8 )

Kościół - W 1545 r. sobór w Trydencie uznał ludzkie tradycje przyjęte przez Kościół za autorytet w sprawach wiary równy Biblii. W praktyce tradycja stoi ponad Pismem Świętym.

Mysleniczanin007 @yahoo.com
O sobie:
Orbis Non Sufficit
Znajomi (0):
Brak znajomych.
Do góry
O Nas Kontakt
Reklama w Miasto-info.pl
Patronat medialny Logotypy
Polityka prywatności Regulamin
Partnerzy
© miasto-info.pl